wtorek, 14 lutego 2012

Zezwierzęcenie

Chwilę już nie pisałem, ale po tym, co przeczytałem na witrynie Sport.pl, nie mogę powstrzymać się od komentarza. Oto bowiem doszliśmy do momentu, kiedy zacierają się granice między zdrowym rozsądkiem, a chorobą psychiczną. "Kibice" Arki Gdynia napadli na 7-letnich uczestników ogólnopolskiego turnieju w piłce halowej w Redzie, którzy reprezentowali Lechię Gdańsk.
Moją pierwszą myślą było: "coś takiego jest niemożliwe. Przecież żyjemy w cywilizowanym kraju, w XXI wieku. Kibice napadają na dzieci? Nie, to niemożliwe". Mając w pamięci wypowiedzi Wyborczej o "pseudo-kibicach" sceptycznie podchodziłem do tematu. Okazuje się jednak, że mamy do czynienia ze sprawą, o jakiej nie pomyślałby najbardziej zagorzały anty-futbolowiec z redakcji Michnika. Zacząłem czytać, a przy tym rwać sobie włosy z głowy, a mimo młodego wieku mam ich niewiele. Wystarczy, że zacytuję fragment z portalu: "Grupa ok. 15 bandytów w wieku 20-30 lat, niektórzy w kominiarkach zdzierali z dzieci koszulki Lechii, zabierali im szaliki. W obronie dzieci stanęli rodzice. Kiedy wybiegłem z szatni słysząc krzyki jeden z nich leżał już zakrwawiony na podłodze - relacjonuje trener młodych piłkarzy Lechii Grzegorz Grzegorczyk".
Czy normalnym jest, że dorośli ludzie napadają na dzieci? Przecież te dzieci dopiero niedawno zaczęły chodzić do szkoły, do podstawówki! Są to dzieci, które od małego zainteresowały się piłką i chcą trenować, z pewnością przynajmniej część z nich ma marzenia o występowaniu w czołowych ligach europejskich, o reprezentowaniu naszego kraju na mistrzostwach świata. Co dostają w zamian? Manto od zwierząt. Dosłownie zwierząt.
Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla ludzi z Gdyni, którzy dopuścili się takiego czynu. Nie może być usprawiedliwienia dla osób, które napadają na bezbronne dzieci, obdzierają je z szalików, szykanują, biją rodziców. Jeśli nasz kraj ma przestać rodzić futbolowych przestępców, my sami musimy przestać im na to pozwalać. Kto bowiem wie, czy któreś z tych dzieci za dziesięć lat nie zechce odwetu na kibicach Arki Gdynia? Oczywiście jestem daleko od takich ocen, ale nie można ich wykluczyć. Uraz w psychice pozostanie bowiem na stałe. Uraz w psychice małego dziecka, które powinno czerpać przyjemność z kopania piłki, nie zaś patrzeć na to, jak jego rodzice są bici przez bandytów z innej drużyny. Jeśli 7-latek patrzy na to, jak jego ojciec leży zakrwawiony przez to, że kibicuje Lechii, a nie Arce, co utrwali się w jego głowie? Oczywiście nie jest powiedziane, że wypaczy to jego umysł w taki sposób, by sam stał się kolejnym rozrabiaką z szalikiem któregoś z zespołów. Być może jednak zniechęci go do dalszej gry w piłkę. Kto wie, może właśnie ten młody człowiek kiedyś przebiłby Roberta Lewandowskiego, albo byłby lepszym stoperem, niż Tomasz Hajto kiedykolwiek.
Napisałem w swoim pierwszym poście: "Tak jak o dawkach śmiertelnych alkoholu piszą 'nie dotyczy Polaków i Rosjan', tak ja napiszę o granicach absurdu - nie dotyczy naszego kraju". I rzeczywiście w dniu, kiedy to skurwysyństwo zostało popełnione, wszelkie granice zostały przekroczone. Jeśli w takiej sytuacji można mówić o jakichkolwiek granicach. Są bowiem pewne zasady, które są ważniejsze. Nie myślałem nigdy, że zacytuję słowa byłego prezydenta RP, Aleksandra Kwaśniewskiego "nie idźcie tą drogą". I tak doszliście za daleko.

1 komentarz:

  1. Ludzie identyfikujący się jako fanatycy Arki sami powinni wymierzyć w tym momencie sprawiedliwość. Bo za takich kretynów nie można uznać wszystkich fanatyków klubu z Gdyni. Kibice Arki zostali skompromitowani na oczach całego kraju, nie tylko kibicowskiego.Te "zwierzęta" powinny za to zapłacić nie tylko w sądzie, ale również na stadionie na przykład tym, że nie zostaną wpuszczeni na trybuny przez innych kiboli.

    OdpowiedzUsuń