piątek, 10 lutego 2012

Ryba psuje się od głowy

Obudziłem się zmartwiony. Zmartwiło mnie to, co martwiło mnie już kiedyś, ale ostatnio jakoś udało mi się myślami od tego uciec. Tymczasem dzisiaj jak piorun w drzewo strzeliła we mnie świadomość tego, że na zbliżających się Mistrzostwach Europy będziemy reprezentowani przez chyba najbardziej prostacki duet na kontynencie. Chodzi oczywiście o Smudę i Latę. 
Osobiście bardziej widziałbym ich siedzących w jakimś barze i komentujących aktualne wydarzenia polityczne i sportowe, ciężko mi jest sobie ich wyobrazić wśród najważniejszych ludzi futbolu. Przecież EURO to nie tylko mecze i konferencje prasowe. To także imprezy otwarcia, zamknięcia, prywatne spotkania, bankiety, wywiady dla zagranicznych mediów. Wyobraźmy sobie zatem uroczystą kolację. Wśród gości elita towarzyska, legendy futbolu, wszystko pięknie, ładnie. Wśród nich czai się gdzieś Grzegorz Lato. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka ktoś nie zauważy, że obok kultury on nawet nie stał, to wszelkie wątpliwości rozwieje moment, kiedy nasz prezes zechce porozumiewać się po angielsku. Wiadomo, tłumacz pewnie gdzieś tam będzie się kręcił, pasowałoby jednak, aby osoba pełniąca tak istotną funkcję potrafiła komunikować się w powszechnie znanym języku obcym. Jeszcze gorzej będzie, jeśli Lato zacznie silić się na bycie dowcipnym. Wyjdzie zapewne coś jak "nie ma złych bramkarzy, są tylko źle trafieni" albo "setka w 3 sekundy". Na krajowym podwórku można takie rzeczy traktować z przymrużeniem oka, pośmiać się, jakiego mamy nieudanego prezesa, ale trochę wstyd wyjść z tym do Europy.
A Franciszek Smuda? Ten to z mówieniem po polsku ma kłopoty. W dodatku znany jest ze swoich chamskich wypowiedzi. Zadzwoni ktoś ze SkySports, a Smuda powie "teraz nie mogę. Sram"? Podobno Franiu potrafi porozumiewać się w języku niemieckim, może więc odpuści sobie wywiady po polsku, bo potrzebny będzie kolejny tłumacz. 
Przeraża mnie fakt, że te dwie osoby, jako reprezentujące najwyższe pozycje w polskim futbolu, będą reprezentować nasz kraj podczas EURO poza boiskiem. To nie jest dla nich miejsce. Nadają się do tego jak Butterbean do sprintów.

3 komentarze: