czwartek, 9 lutego 2012

Cyrk roku 2012 - sprawa Stadionu Narodowego

Ani Kafka, ani Joseph Heller by tego nie wymyślili. Tak jak o dawkach śmiertelnych alkoholu na butelkach piszą "nie dotyczy Polaków i Rosjan", tak ja  napiszę o granicach absurdu - nie dotyczy naszego kraju. Najdroższy obiekt piłkarski w Polsce, jeden z symboli nadchodzących Mistrzostw Europy, nadaje się wyłącznie do oglądania i ewentualnego podziwiania.
Trzykrotnie większe niż zakładano koszty, opóźnienia w budowie, problem z rozsuwaniem dachu i wreszcie kulminacja ambarasu, jaki zgotowali nam: Alpine - Hydrobudowa - PBG, Narodowe Centrum Sportu i Ministerstwo Sportu - przeniesienie meczu otwarcia do Gdańska. Bo wadliwe schody. Nie można we wrześniu zagrać, bo schody źle zrobiono. Argumentacja jak w słynnym "bo zupa była za słona". Więc z Niemcami zagrała kadra Smudy w Gdańsku. No przepraszam bardzo, ale otwierać stadion z Warszawy w Gdańsku to nawet David Copperfield nie potrafi. Oczywiście na tym skończyć się nie mogło. To by było zbyt proste, a premie dla wykonawców jeszcze większe. Odbył się jakiśtam koncert na betonie. Nie interesuje mnie nawet, kto tam występował. Z pewnością nie była to Shakira. A niedługo potem...
Pojawiła się kwestia, którą media sportowe żyły przez ostatnie tygodnie. Superpuchar Polski. Dla mnie w ogóle kwestią nieprawdopodobną jest rozgrywanie meczu o Superpuchar Polski sezonu 2010-2011 w lutym roku 2012. Czy gdziekolwiek na świecie dzieją się podobne rzeczy? Pytam, bo nie wiem, ale szczerze wątpię. Zresztą generalnie wszyscy mieli w dupie ten mecz, zaczynając od drużyn, kończąc na ludziach nie kibicujących ani Wiśle, ani Legii. Tak jak kiedyś Puchar Ekstraklasy. No, ale skoro miał już być, to niechby się odbył dla świętego spokoju. Niechby... Nie jest to jednak takie proste. W końcu ktoś uświadomił sobie, że na tym meczu pojawią się kibice! Gratuluję błyskotliwej logiki, która wytworzyła reakcję łańcuchową. Oto bowiem drogą dedukcji udało się dojść do wniosku, że będą to kibice Legii i Wisły, i z pewnością narobią ambarasu. Awantura murowana! Więc zaczęły się kombinacje. Trzeba zrobić z nimi porządek, bo szkoda tak pięknego obiektu. Pojawia się więc pytanie, dla kogo powstał Stadion Narodowy. Dla kibiców? Z pewnością nie. Prędzej dla turystów. Przyjedzie wycieczka z Tokio i sobie zrobi kilka fotek przy wiklinowym koszu za 2 miliardy złotych. W końcu zdecydowano - mecz się nie odbędzie! Oficjalny powód - brak łączności między poziomami stadionu. Na szczęście i Legia, i Wisła miały przygotowanych sparingpartnerów, kolejno ŁKS i Sandecję Nowy Sącz, w końcu za tydzień grają w Lidze Europy. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, czym błysnęła minister sportu Joanna Mucha. Zadała ona trafne pytanie - kto wybierał drużyny, które mają zagrać w Superpucharze. No kto? Co za cymbał wybrał Legię i Wisłę? Kto chciał narazić stolicę i Stadion Narodowy na zamieszki, rozboje i bijatyki? Pani Joanno, sport nie kończy się na szachach czy badmintonie. Jeśli nie ma Pani pojęcia o piłce nożnej, niech na drugi raz poprosi Pani kogoś o wytłumaczenie tak zawiłych zasad rozgrywek piłkarskich w Polsce.
Wychodzi więc na to, że na kilka miesięcy przed EURO Stadion Narodowy nie jest gotowy, ale za to dostarcza wielu emocji. Nawet jeśli są one złe, mamy minister, która potrafi rozweselić jak nikt inny.

3 komentarze:

  1. Mister N powinien zostać osobistym doradcą pani Minister i wprowadzić ją do skomplikowanych realiów piłki nożnej :D W maju nie będzie musiała się zastanawiać kto wybrał mistrza kraju :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W Polskiej piłce i dookoła niej dzieją się takie jaja że daj pan spokój. toż to czasami mózg rozyebany jak się czyta/ogląda co cymbały wyprawiają. Zero logiki... trafna nazwa bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mecenasie, takie jaja tylko w Polsce i u ruskich :D

    OdpowiedzUsuń